HoloNet.pl

forum fanów Star Wars
Teraz jest Pn 11 gru 2017, 05:00

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt 20 gru 2016, 00:18 
Offline
Bounty Hunter
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn 11 sie 2003, 17:39
Posty: 318
Lokalizacja: Kielce
Nareszcie, można by rzec. Wróciło to co dobre - brud, kurz, pot i łzy.
Film ogląda się fantastycznie. Sfera wizualna zapiera dech. Muzyka nie od Williamsa, ale pompatyczne tony podkręcają akcję.

A propos akcji, to może nawet trochę jej za dużo. Jak dla mnie, film mógł się kończyć przed finałową bitwą.
Jest sporo smaczków dla fanów (ja szczególnie się szczerzyłem na widok Pondy Baby i jego kumpla).
Domek Vadera bardzo przytulny.

I jedna rzecz, do której nie mogłem się przyzwyczaić - Peter Cushing. No niestety, jego cyfrowa twarz nie pozwalała mi się skupić na dialogach z Krennickiem. Carrie była zrobiona przystępniej (a może to kwestia, że to była tylko króciutka migawka..).

Chyba wybiorę się jeszcze raz, tym razem na 3D :)

P.S.
Film jest od 7 lat (sic!), a na koniec wykańczają wszystkich bohaterów. I jak dzieciaki mają nie mieć koszmarów :?

_________________
Bounty hunters. We don't need that scum. - Admirał Piett


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Wt 20 gru 2016, 14:17 
Offline
Droid
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 29 lip 2003, 20:23
Posty: 1766
Lokalizacja: Łódź
Leia wydała mi się jakaś taka gruba. Ale może to przez 3D? :D Fakt, smaczki były i to całkiem sporo. No i Vader z latarką wymiatał... Tak, dobrze było. Szkoda, że granaty działały jak dla siedmiolatków. :P Ale to nie "Furia". Spoko, spoko. A że trup ściele się gęsto, to jak w dobrej tragedii antycznej. Zresztą konstrukcja filmu wcale nie jest Lucasowa tylko klasyczna, więc wszystko się zgadza. No i te stare grafiki... 8) Już to co wcześniejsze nie jest lepsze od późniejszego jak w nowej trylogii. A najbardziej podobał mi się Yavin IV, jak sprzed czterdziestu lat... No, dla mnie to prawie 38 lat. Szmat czasu, nawet dla droida. :?

_________________
I'm droid, I'm proud.
We are machines, we are more powerfull than Yuuzhan Vong... and Jedi.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pt 23 gru 2016, 22:46 
Offline
Bounty Hunter
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn 11 sie 2003, 17:39
Posty: 318
Lokalizacja: Kielce
Jestem po drugim seansie. Tym razem 3D i dubbing. I...muszę odszczekać, że 3D w filmach poza kraskówkami jest do niczego.
Kurczę, bitwa kosmiczna nad Scarif w 3D zyskuje nieprawdopodobnie. Szacun dla ekipy od efektów. Czułem się jakbym oglądał to po raz pierwszy.

Drugi plus to, że przyzwyczaiłem się do komputerowego Tarkina. Nie wiem czy to kwestia 3D, czy mojej akceptacji, ale wyglądał momentami ludzko :).

Trzeci, to ten wgląd rekwizytów i pseudo elektroniki rodem z lat 70-tych. Fantastycznie się to komponuje z OT. Ciekawe co George na to, że da się i warto to zrobić. A przy okazji inteligentnie przemycać najnowoczesniejszą technikę i nowe pomysły na statki, postacie, broń, itp.

Moja nastoletnia córka też oglądała z wypiekami na twarzy i stwierdziła, że nie ma porównania z Przebudzeniem (na korzyść Łotra oczywiście).

Kawałek dobrego rozrywkowego kina. Aż chce się oglądać, co było dalej z tą uciekającą korwettą...

_________________
Bounty hunters. We don't need that scum. - Admirał Piett


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Wt 17 sty 2017, 06:56 
Offline
21st Century Libertarian Man
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 29 lip 2003, 22:21
Posty: 689
E, to ja trochę ponarzekam, coby takiej sielanki nie było... ale na początek - dobre słowo.

Pod względem wizualiów; tj. rekwizytów, rzeczy z drugiego planu, trzymania się dziedzictwa designu Ralpha McQuarrie oraz ogólnie rzecz biorąc, tego:
Bossk napisał(a):
wygląd [...] pseudo elektroniki rodem z lat 70-tych. Fantastycznie się to komponuje z OT.

- film niezrównany. Nie sposób zaprzeczyć, że estetyka tego obrazu jest porywająca i otrzymaliśmy coś na kształt ekstraktu z Sagi, zagęszczonego do poziomu znanego z soków rozpuszczanych w wodzie niemoralnej.
Obrazek

Tak, wreszcie ktoś popracował nad zwiększeniem stężenia gwiezdnowojenności w "Gwiezdnych wojnach". W prequelach raczyli nią nas niemal homeopatycznie, w TFA dostaliśmy swoistego dwójniaka, teraz nie poskąpili nam pełnej dawki. Pod tym względem magia kina działa bez zarzutu. Świat dziecięcych marzeń ożył i nawet na dalekim planie szpanował swą witalnością. Z czystym sumieniem możemy powiedzieć: jak nigdy wcześniej. Ulice Jeddhy były niesamowite (pal licho kanoniczność przy ISD w atmosferze) - na tyle sugestywne, że cieszyłem się, iż filmy nie przenoszą jeszcze informacji o zapachach. Każda spośród lokacji była pięknie dopracowana i nie gryzła się z żadnymi wyobrażeniami o uniwersum SW. Jest takie słówko, dość brzydkie, bo "kalekie z angielskiego", ale najlepiej się tu nada: immersyjność. W tym filmie jest jej pełno i banalną sprawą jest zespolić się ze światem przedstawionym. Zwłaszcza, jeśli się go kocha.

Pod tym względem bawiłem się świetnie - podobnie jak na starej przejażdżczce "Star Tours" w Disneylandzie. Niestety, bohaterowie - ich płaszczyzny emocjonalne, generalnie cały rozwój postaci stał na podobnym poziomie jak to miało miejsce w przypadku "Rexa" RX-24. Drętwo, papierowo, bez polotu, do zapomnienia.

Gdy Rebelianci się odzywali, aż zęby bolały. Zwłaszcza przy mowie Jyn na Yavinie zdarzyło mi się zakryć z zażenowania twarz w dłoni i przestałem się dziwić, dlaczego towarzystwo postanowiło się rozejść i dalej nie walczyć. To miała być mowa motywacyjna czy demotywacyjna? Kiedy nasza protagonistka ją wymyśliła? Najprawdopodobniej wtedy, gdy była dzieckiem i zamknęła się w dziurze w ziemi, bo na taki etap wskazywałby cały ten infantylizm.

Krzysiek zauważa, że film jest nierówny. Oczywiście - cały początek, w którym należało zająć się odpowiednią ekspozycją i nakreśleniem charakteru postaci, składających się później na ekipę "Skurwesyna Jednego", zgrabnego związania ich losów i wypuszczenia na szlaki heroizmu, wziął w łeb. Niczego się o nich nie dowiedzieliśmy, nie mieli żadnych mini-wątków, nie przechodzili żadnych przemian, nie poznaliśmy ich losów przed dołączeniem do Rebelii ani powodów decydujących o tym, że znaleźli się w takim stronnictwie politycznym. Pustka.

Film na szczęście nie upadł tak nisko jak prequele, gdy idzie o autystyczność w relacjach międzyludzkich, ale od takiej infamii uratowali go jedynie wyraziści Imperialni. Dostaliśmy sporo służbowego słowotoku, biurokratycznych przepychanek i rozbudzanych oraz przyduszanych ambicji. W Imperium było wreszcie życie! W tej konkurencji TFA wypadło gorzej, Hux po prostu zawiódł, Krennic w R1 natomiast pięknie sobie poczyna. Szkoda, że jego relacja z Hannibalem Orso nie została pociągnięta dłużej, bo tutaj mieliśmy dramaturgiczne mięso (no i aktora z wielkimi umiejętnościami). Zamiast tego film pcha mdła Jyn, której jedyną wyróżniającą kompetencją są odpowiednie koneksje rodzinne. Narzekaliście na ocierającą się o marysue'owość, zaradną Rey? To teraz macie protagonistkę-zapchajdziurę. Jyn albo jest popędzana, przestawiana, w ostateczności trochę się pokłóci, nieco sprzeciwi, tyci pogniewa i umrze. Słabo.

Swego czasu stwierdziłem, że dla wielu fanów SW, główną atrakcją Sagi nie są wcale żadni bohaterowie napędzani mocą monomitu (Mocą?), dorastający oraz realizujący jakieś przeznaczenie a właśnie nieożywiony świat przedstawiony. Napisałem również, iż nie ma co liczyć na porzucenie tego schematu w Sadze, jedyna zaś na to nadzieja, to spin-offy.
Właśnie coś takiego otrzymaliśmy - w "Rogue One" bohaterów w zasadzie nie ma; jest tylko mięso armatnie przewijające się po ekranie i zasłaniające te wszystkie fajne graty, które tak lubimy.

W mojej opinii naczelnym problemem tego filmu jest główna rola świata przedstawionego. Patrzymy głównie na gabloty, bibeloty, pulpity sterownicze, tudzież inny hardware, gry i zabawy tubylców, sprzęt, myśliwce, okręty, infrastrukturę, architekturę - całą scenografię i charakteryzację. Wyglądamy zaciekawieni przez okna statku, jakim się poruszają "bohaterowie". Podziwiamy surowe piękno natury i kosmosu. W zasadzie patrzymy na wszystko poza protagonistami, bo oni są tu najsłabszym, najmniej interesującym ogniwem. Tak to bywa, że często w przypadku katastrof zawodzi tzw. czynnik ludzki. Kompletnej katastrofy może tutaj nie ma, ale w znacznej mierze niestety zakrada się sterylność i zobojętnienie a to źle dla filmu opowiadającego historię, która ma nas poruszyć.

Owszem, finał widowiska jest technicznym majstersztykiem, ale co przykre, jest majstersztykiem niewykorzystanym. Zmarnowaną szansą - zmarnowaną przez kiepskie wprowadzenie i opisanie postaci. Niestety, ale jeżeli nie wypracuje się żadnego potencjału na początku, nawet najlepszy koniec nie będzie w stanie wyładować napięcia. Dlaczego? Ano dlatego, że takie się zwyczajnie nie zgromadzi.

W przypadku OT wysadzanie obu Gwiazd Śmierci działało oczyszczająco, widz mógł przeżyć katharsis, ale napięcie i troska o bohaterów była skrupulatnie gromadzona przez całe filmy. W TESB mieliśmy cliffhanger z porwaniem postaci, którą zdążyliśmy polubić. W R1 bliżej nieokreślone nołnejmy po prostu giną - w końcu jest wojna, nie? A niech sobie giną dalej, bo co nas to... Nie będziemy umierać za Alderaan przecież, skoro Alderaan nie chciał umierać za Gdańsk. Niech spierdalają... Niestety, przez takie macosze traktowanie cały ten trud wykradania planów przestaje być doceniany.

Jak więc ocenić takiego jednego Łotra, wypadającego znakomicie w formie wizualnego widowiska, ale zawodzącego w kotwiczeniu widza przy działaniach bohaterów? Dla mnie ten film wypada na pograniczu solidnej przyzwoitości a średniactwa. Mimo dobrej zabawy podczas spektakularnej przejażdżki odczuwam jednak pustkę. Imponująca bitwa i świat przedstawiony to trochę za mało jak dla pełnowartościowego filmu - z tego powodu uznaję tę produkcję za o klasę gorszą od EVII.
Czyli najsłabszą z dotąd akceptowalnych, bo niżej są już tylko prequele i Holiday Special, czyli Rzeczy, Których Nazw Nie Wolno Wypowiadać.

Tak czy owak bawiłem się dobrze, bo niewątpliwie to są "Gwiezdne wojny". Ucieszyłem na widok zmartwychwstańców i pewnie wrócę nie raz, żeby pobawić się w turystę. No ale dramaturgicznie jednak trochę lipa. Skoro robili jakieś dokrętki, to mogli poratować początek. Chyba, że już to uczynili, bo było jeszcze gorzej...

Fan-serwisu ci u nas dostatek, ale i ten przyjmiemy na znak naszego zwycięstwa nad GLusiem.

_________________
Prawicę od lewicy dzieli wszystko, również stosunek do znaków arytmetycznych. Prawica uwielbia dodawac i mnożyć, a lewica uwielbia odejmowac, no i potem dzielić po równo.

Nieśmiertelnik HoloNetowicza:

_______Nazwa użytkownika____Miasto_________Joined
542_________FatBantha_________Zabrze_________Aug 10, 2002.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: N 22 sty 2017, 21:28 
Offline
Yamakasi
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 29 lip 2003, 18:45
Posty: 470
Lokalizacja: Sopot-Gdynia-lisia nora
O Fat, czekałem na twoją recenzję. Wrażenia mam podobne co do konstrukcji fabularnej - widać, że mocowano się z montażem na prawo i lewo. Co ciekawe to chyba Disney i te wakacyjne dokrętki film ostatecznie poprawiły. Mianowicie Edwards sam przyznał, że pierwotnie zaplanował bezpiecznie zakończenie a myszka miki dała zielone światło na Termopile i Alamo. To również wakacyjnym edycjom zawdzięczamy Vadera w finale. Szkoda, że pozostawiono scenę z rebeliantami posyłającymi flotę na zasadzie "a w sumie jak już tam się biją to polecimy i my !". Ale i tak wbito mnie w fotel jak nigdy, prędzej czy później doczekamy się takich produkcji osadzonych w realiach Starej Republiki :D

_________________
"I thought what I'd do was, I'd pretend I was one of those deaf-mutes"


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Pn 23 sty 2017, 11:03 
Offline
Droid
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 29 lip 2003, 20:23
Posty: 1766
Lokalizacja: Łódź
cwany-lis napisał(a):
... prędzej czy później doczekamy się takich produkcji osadzonych w realiach Starej Republiki :D

Doczekamy? Ale gdzie? Starej Republiki?
Na razie czekają nas:
EVIII - The Last Jedi - ubiją Leię, bo muszą i zostanie Luke? A może jego też ubiją? Czas na młodych!
Młody Han Solo - ? - wolne żarty.
EIX - ? - ROTJ 2 ????
? - Boba Fett - ? - western czy "Cobra" ????

_________________
I'm droid, I'm proud.
We are machines, we are more powerfull than Yuuzhan Vong... and Jedi.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: Śr 25 sty 2017, 02:29 
Offline
21st Century Libertarian Man
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 29 lip 2003, 22:21
Posty: 689
cwany-lis napisał(a):
O Fat, czekałem na twoją recenzję. Wrażenia mam podobne co do konstrukcji fabularnej - widać, że mocowano się z montażem na prawo i lewo.
Teraz sobie oglądam nieocenione Red Letter Media i Mike Stokłosa (codzienne, zwyczajne alter ego Pana Plinketta) stwierdza, że to jest "typowy, bezduszny film G. Edwardsa". Aha, czyli cała ta wspomniana emocjonalna autystyka to jest stały element wątłego warsztatu reżysera, na który cierpią wszystkie jego obrazy. To przynajmniej wiem już, aby jego następne produkcje na przyszłość omijać, bo nie znajdę w nich niczego dla siebie. Ponoć zresztą Edwards przeszedł samego siebie przy "Łotrze" i to jest jego najlepszy film. OK, w takim razie tym bardziej, nie mam powodu, aby interesować się jego pozostałą twórczością.

Cytuj:
prędzej czy później doczekamy się takich produkcji osadzonych w realiach Starej Republiki :D
I steampunkowych mieczy z przewodami prowadzącymi do baterii? :) Mogłoby to w kinie ciekawie wypaść, jakby pojechali ostro ze stylizacją... :mrgreen:

_________________
Prawicę od lewicy dzieli wszystko, również stosunek do znaków arytmetycznych. Prawica uwielbia dodawac i mnożyć, a lewica uwielbia odejmowac, no i potem dzielić po równo.

Nieśmiertelnik HoloNetowicza:

_______Nazwa użytkownika____Miasto_________Joined
542_________FatBantha_________Zabrze_________Aug 10, 2002.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL